Sługa jest zatem przedstawiony przez autora biblijnego jako Mesjasz, który przyniesie sprawiedliwe wyroki sądowe oraz zbawienie. Lecz jego działalność nie jest ograniczona tylko do Narodu Wybranego. Już pierwsza Pieśń nadmienia wyraźnie, że zadaniem Sługi jest przynieść prawo narodom, gojim, czyli poganom; on ma się stać przymierzem, berit, i światłem dla wszystkich ludzi, a jego pouczenia oczekują „wyspy”, co symbolicznie określało krańce ziemi zamieszkałe przez te społeczności, które nie są świętym Izraelem (42,4.6). Tak więc Pieśń Pierwsza przedstawia Sługę jako powołanego przez Jahwe do wypełnienia uniwersalistycznej misji zbawienia wszystkich narodów przez przyniesienie im prawa Bożego i zaprowadzenie sprawiedliwości na ziemi.
Te myśli kontynuuje Pieśń Druga (49,1-9a). Tym razem zabiera głos sam Sługa, ukazując swoje powołanie, misję i jej skutki. Sługa wyraźnie stwierdza, że jest powołany przez Boga już od łona swej matki, a więc od samego początku Jahwe wybrał go i przeznaczył do wypełnienia specjalnej misji w świecie. Jakże pięknie brzmią słowa Sługi obwieszczającego, że Jahwe „ukrył mnie w cieniu swej ręki” (49,2). Sługa zatem może czuć się całkowicie bezpieczny, przecież sam Jahwe swoją dłonią osłania go od wrogów i wszelkiego zagrożenia. Bóg uczynił zeń nadto „strzałę zaostrzoną” (w.2), jego usta stały się „ostrym mieczem”, czyli wyposażył go we wszystkie dary duchowe (potęgę słowa, siłę przekonywania obezwładniającą wręcz adwersarzy), potrzebne do skutecznego wypełnienia posłannictwa. Lecz pomimo tych cech jego misja kończy się zaskakującym fiaskiem: „Próżno się trudziłem, na darmo, na nic zużyłem swe siły” (49,4). Autor natchniony nie wyjaśnia, co się stało, z jakiej przyczyny ludzie odrzucili posłannictwo i osobę Sługi. Na razie pozostaje to szokującą tajemnicą. Jednak Sługa jest mimo wszystko przekonany, że słuszność jest po Jego stronie. Jakkolwiek ludzie go nie przyjmują, to w oczach Jahwe on, Sługa, „wsławił się” (w.5b). Przypomina się tutaj tekst z Ewangelii św. Mateusza (11,16-19), kiedy to Jezus oceniając postępowanie współczesnych sobie Judejczyków mówi, że są podobni do dzieci bawiących się na rynku i przymawiających sobie nawzajem: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali”. Bo kiedy przyszedł Jan Chrzciciel, który wiele pościł i zupełnie nie pił wina, to powiedzieli, że zły duch go opętał. A kiedy przyszedł Jezus, który jadł i pił, to wtedy rzekli, że jest żarłokiem i pijakiem. Nie przyjęli więc ani Jana, ani Jezusa, i to nie dlatego, że im nie odpowiadał styl życia któregoś z nich, lecz że po prostu nie chcieli się zmienić wewnętrznie. Wtedy właśnie Jezus konkludując dodał słowa, że mądrość Boża jest jednak usprawiedliwiona przez swoje czyny. To znaczy, że chociaż ludzie nie przyjmują Bożych wysłanników, bo rzekomo to czy tamto w ich postępowaniu im nie odpowiada, to jednak winni nie są wysłannicy, lecz sami przewrotni ludzie. Boże działanie bowiem jest słuszne, sprawiedliwe. Takie samo doświadczenie stało się wcześniej, przed wiekami, udziałem Sługi, zapowiadając w ten sposób przyszłe doznania Jezusa jako prawdziwego Sługi Jahwe.











