Dopiero Pieśń Czwarta (52,13-53,12) rozjaśnia tajemnice Bożych decyzji. Ponieważ jest ona szczególnie szokująca w swojej treści, przyjrzyjmy się jej nieco dokładniej. Pierwsze słowa Pieśni zapowiadają wywyższenie i zarazem cierpienie Sługi. Cierpienie wyraża się w okrutnym oszpeceniu jego wyglądu, cała postać była niepodobna do człowieka (52, 14-15). To wskazuje na ogrom zła fizycznego, które spadło na Sługę, na jakieś nieludzkie masakrowanie i wręcz sadyzm. A z drugiej strony ten cierpiący Sługa stanie się przedmiotem podziwu i wyniesienia wśród narodów.
Autor biblijny mówi wprost: „królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano i pojmą coś niesłychanego” (w. 15). Czy powodem zamknięcia ust będzie przerażający widok Sługi? Raczej nie, gdyż tekst sugeruje, że będzie to coś innego, jakieś wydarzenie związane ze Sługą, być może z przyczyną jego cierpienia, które oni, królowie, dopiero po fakcie zrozumieją i będzie to dla nich szokującą wiadomością. Okazuje się bowiem, że na tym „mężu boleści, oswojonym z cierpieniem”, na tym „wzgardzonym i odepchniętym przez ludzi”, uważanym wprost „za nic”, „objawiło się ramię Jahwe” (53, 2-3), tzn. Boża moc i potęga. Ludzie uznali Sługę za przestępcę i „skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego” (w. 4), wedle semickiego sposobu myślenia, że skoro cierpi, to znaczy, że zawinił wobec Boga i Ten go odrzucił. Ale okazuje się, że ten prosty schemat kary i odpłaty w tym wypadku zupełnie zawiódł! Sługa jest niewinny, a to, że cierpi, to dlatego, że „obarczył się naszym cierpieniem, dźwigał nasze słabości” (w. 4). „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (w. 5). Powodem cierpień Sługi są więc grzechy i winy ludzkie, które on wziął na siebie: „wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Jahwe zwalił na niego winy nas wszystkich” (w. 6). Lecz te nieszczęścia, które dotknęły Sługę, przyniosły wyzwolenie, błogosławieństwo dla ludzi: „spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach - jest nasze zdrowie” (w. 5). Owocem cierpień Sługi jest więc nie tylko uwolnienie od nich ludzi, ale jeszcze coś więcej - zbawienie, duchowe zdrowie świata.
Kolejne wiersze Pieśni potęgują dramaturgię wydarzeń. Oto okazuje się, że Sługa „po udręce i sądzie został usunięty” (w. 8). Co to znaczy? Autor natchniony precyzuje swą wypowiedź, wprowadzając nas w samo centrum zła: „Tak! Zgładzono go z krainy żyjących, za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi, a w śmierci swej był na równi z bogaczem” (w. 8-9). Nie pozostały już żadne wątpliwości, nie ma już nawet odrobiny nadziei: Sługa został zamordowany … za grzechy „mego ludu”, a więc Izraela i nie tylko, po jakimś sfingowanym sądzie, postawiony między bezbożnymi za życia, a wśród bogaczy (synonim grzeszników) po śmierci. Stało się to wszystko, „chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy, a w jego ustach kłamstwo nie postało” (w. 9). Poniósł śmierć ekspiacyjną. Umarł niewinnie. To właśnie było powodem zdumienia królów, którzy wtedy „ujrzeli coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojęli coś niesłychanego” (52, 15).











