Witamy
„Paradoksalnie mamy tendencję by poświęcać mnóstwo czasu na zarabianie pieniędzy, prowadzenie biznesu, gonitwę za sukcesem, a zaniedbujemy to co jest naszą najcenniejszą własnością – czas na to ku czemu zostaliśmy stworzeni: wspólnotę”
- John Ortberg
"...Od prawie roku nie przyjmuję żadnych leków psychotropowych, ani nawet na uspokojenie...”.
środa, 26 listopada 2008r.
Mieszkaliśmy na wsi. Mama pracowała w pobliskim miasteczku. Pracowała ciężko, na dwie zmiany, więc nie było jej w domu cały dzień. Gdy wychodziła do pracy to jeszcze spałem, a gdy wracała to już spałem. Dnie spędzałem u dziadków, którzy prowadzili gospodarstwo, dlatego nie mogli mi poświęcić zbyt wiele czasu. Nieraz mama opowiadała mi o tym, jak wracała z pracy, to znajdowała mnie w łóżku, w ubraniu, często przemoczonego. Gdy miałem sześć lat zacząłem chodzić do przedszkola oddalonego od naszej wsi około trzy kilometry. Jak wcześniej wspomniałem, mama pracowała na dwie zmiany, więc rano budził mnie budzik, później musiałem ubrać się i zjeść śniadanie przygotowane wcześniej przez mamę. Pamiętam, że były to jakieś kanapki i herbata w termosie. Wychodziłem do przedszkola sam i sam z niego wracałem, ponieważ nikt nie mógł mnie odebrać. A później czekałem na mamę i najczęściej nie mogłem się doczekać i zasypiałem.
W 1973 roku, z powodu ciężkiej sytuacji finansowej, mam zdecydowała się na powtórny związek małżeński. Wyjechaliśmy do innego miasta. Dopiero po ślubie okazało się, że drugim mężem mamy został alkoholik. W domu często zdarzały się awantury. Widząc jak mama cierpi, cierpiałem razem z nią, a moje nadzieje, że będę miał prawdziwego ojca spełzły na niczym.
W 1980 roku ojczym wyjechał do USA. Sądziliśmy, że nasze życie się odmieni. Lecz po kilku miesiącach ojczym zaczął zapominać o rodzinie, którą pozostawił w kraju. Żyliśmy bardzo skromnie, mama, bowiem ze swojej niewielkiej pensji musiała utrzymać całą rodzinę tzn. córkę ojczyma z pierwszego małżeństwa, mnie i brata młodszego ode mnie o dziewięć lat, owoc drugiego małżeństwa mamy. W 1982 roku mój ojczym zmarł w Stanach Zjednoczonych. Nie posiadaliśmy pieniędzy, by sprowadzić ciało do Polski, więc mama wyjechała do USA, aby tam pochować swojego drugiego męża. Została tam na trzy lata, ponieważ chciała poprawić naszą sytuację materialną. W czasie jej nieobecności, mną i bratem opiekowała się ciotka siostra mamy, a córka ojczyma założyła swoją rodzinę. W listach często prosiłem mamę by wróciła do nas, do Polski. Mama odpisywała mi, że na razie nie może wrócić, bo ciężko pracuje, by w przyszłości żyło się nam lżej. Narastał we mnie coraz większy żal z powodu opuszczenia i samotności, a później zbuntowałem się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Sięgnąłem po alkohol i narkotyki. Prosiłem mamę by powróciła na moją maturę, nie wiedziałem, bowiem co mam dalej w swoim życiu robić. Mama nie wróciła na moją maturę, lecz dopiero w sierpniu 1985 roku. A ja już wtedy zamknąłem się w sobie. Okazało się, że mama wróciła z USA poważnie chora. To był nowotwór. W 1986 roku poddała się operacji.
W 1987 roku ukończyłem szkołę policealną i zacząłem pracować. W sierpniu 1988 roku zostałem powołany do wojska. Ósmego września musiałem stawić się jednostce wojskowej, a 14 września mama i brat wyjeżdżali do Ameryki. Tak postanowiła mama, ponieważ stwierdziła, że póki żyje powinna pokazać bratu gdzie jest grób jego ojca. Prosiłem ich by nie wyjeżdżali, gdyż nie chciałem być znów sam.