Było lato i właśnie skończyłem liceum. Moi koledzy albo gdzieś powyjeżdżali albo pracowali. Ja natomiast nic nie robiłem i bardzo się nudziłem. Z tego wszystkiego zacząłem czytać różne książki o interesujących mnie ponadnaturalnych właściwościach człowieka, czego dziś nikomu nie polecam. Pewnego dnia, będąc w bibliotece, zauważyłem „Nowy Testament”. Przypomniałem sobie, że jedna z tych książek, które wcześniej czytałem wspominała coś o Biblii. Postanowiłem więc ją wypożyczyć, po czym wróciłem do domu i może nawet tego samego dnia zacząłem ją czytać. We wstępie było napisane, że jeszcze żadna książka nie zmieniła tak życia ludzkiego jak Pismo Święte.
Przestraszyłem się tych słów. Nie chciałem w sobie nic zmieniać. Do tej pory stale oddalałem się od Boga, ulegałem gorszącemu wpływowi otoczenia i sam taki wpływ wywierałem na innych. Prowadziłem życie nieco chuligańskiego nastolatka. Przy okazji różnych imprez piłem sporo alkoholu. Cały czas zachowywałem się bardzo na pokaz. Byłem niezwykle próżnym człowiekiem. Kościół był dla mnie jedynie miejscem, do którego chodziłem, ponieważ byłem przymuszany przez rodzinę. Nie miałem zamiaru słuchać Jego nauczania. Gdy pewnego razu będąc w Afryce, jedna z moich muzułmańskich kuzynek zapytała mnie, czy wierzę w Boga, odpowiedziałem, że nie.
Mimo swoich obaw zdecydowałem się na przeczytanie Nowego Testamentu, ale jednocześnie postanowiłem, że i tak nie wprowadzę u siebie żadnych zmian. Jednak to, co się później wydarzyło, całkowicie mnie zaskoczyło.
Już od samego początku słowa tej książki w nieprawdopodobny sposób mnie oświeciły i dotarły głęboko do mojego wnętrza, tak, jakby była w nich jakaś moc. Tak jakbym wcześniej niczego nie rozumiał, a nagle zrozumiał wszystko. Jakby z moich oczu spadła jakaś zasłona, która przesłaniała mi prawdę o życiu. Nieoczekiwanie uwierzyłem w każde słowo. Uświadomiłem sobie, że bardzo wiele z tego, co robiłem i jak myślałem było złe. Chyba po raz pierwszy w moim życiu pojawił się prawdziwy żal. Za każdym więc razem, kiedy znalazłem u siebie coś przeciwnego do tego, co mówił Jezus przepraszałem Go za to. Cały Nowy Testament przeczytałem w dość krótkim czasie, ok. 10 stron dziennie. Od tamtej chwili moje życie obróciło się o 180⁰. Zacząłem się modlić, chociaż początkowo tylko w ukryciu, żeby w domu nikt nie zauważył. Do tej pory nigdy tego sam nie robiłem. Poprosiłem też mamę, żeby kupiła mi Pismo Święte na Boże Narodzenie. Odtąd czytałem je codziennie. Byłem zafascynowany nieprawdopodobną mądrością słów Jezusa. Chodziłem do Kościoła co niedzielę. Z czasem postanowiłem też czytać książki o tematyce duchowej i każdego dnia chodzić na mszę świętą. Chłonąłem wszystko, co mówił Jezus, nie tylko w Piśmie Świętym, ale także przez księży. Od czasu do czasu przeżywałem duchowe ekstazy. Nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy, że to sam Duch Święty mnie porywał. Gdy prosiłem o coś Boga, On to spełniał – ludzie odzyskiwali zdrowie i działy się różne inne niespotykane dotąd rzeczy. Dokładnie tak, jak powiedział to Jezus. Ogarniała mnie ogromna gorliwość i chęć posłuszeństwa Kościołowi.
Od tego czasu minęło już wiele lat, a ja ciągle wzrastam w wierze i nie widzę końca. Przekonałem się, że rozwój nie ma żadnych granic. Bóg nie pozbawił mnie też tego, co mi się podobało. Nadal lubię dobrą zabawę, muzykę, sport itd. Wszystkie te sprawy z czasem nabrały jednak jakości. Dzisiaj nie chodzę już na imprezy po to, żeby się napić i dopiero wtedy zacząć „zabawę”, ale po to, żeby się naprawdę pobawić jak wolny człowiek, który nie potrzebuje żadnych wspomagaczy. Kiedy rozmawiam z ludźmi nie zachowuję się jak jakiś pozer, który chce błyszczeć przed innymi, żeby wszyscy go podziwiali i o nim mówili, a w rzeczywistości robi to dlatego, że nie dostrzega swojej wartości (nawet o tym nie wiedząc), ale rozmawiam z nimi po to, żeby ich po prostu wysłuchać i ewentualnie w czymś im pomóc.
Tak więc Bóg pozostawił w moim życiu wszystko co dobre, a wyrzucił z niego wszelkie śmieci i nadal to czyni. To jest cudowne, bo On nigdy nie robi tego w sposób poniżający, ale czyni to z pocałunkiem miłości tak, że łzy nawrócenia są przepełnione wielką radością.
A zaczęło się od zwykłej książki. Okazało się jednak, ze wcale nie była taka zwykła. Kto by pomyślał? Za to wszystko, co uczyniłeś z moim życiem i nadal czynisz – chwała Tobie Panie!
Karim











