Witamy
„Paradoksalnie mamy tendencję by poświęcać mnóstwo czasu na zarabianie pieniędzy, prowadzenie biznesu, gonitwę za sukcesem, a zaniedbujemy to co jest naszą najcenniejszą własnością – czas na to ku czemu zostaliśmy stworzeni: wspólnotę”
- John Ortberg
Proces beatyfikacyjny 46 męczenników z okresu II wojny światowej
środa, 24 lutego 2010r., autor: admin
W archidiecezji warmińskiej prowadzony jest od dwóch lat proces beatyfikacyjny 46 męczenników z okresu II wojny światowej. Wśród nich jest 9 ofiar niemieckiego nazizmu oraz 37 ofiar komunizmu (...)
Większość z tych osób – informuje ks. Ostrowski - została zamordowana w styczniu 1945 r., kiedy na tereny Prus Wschodnich weszła armia sowiecka. Przypomnijmy, że to właśnie w Prusach Wschodnich nastąpił pierwszy kontakt Armii Czerwonej z ludnością, która uważana była za niemiecką. Wojska niemieckie wycofały się, a pozostała bezbronna ludność cywilna. Nastąpiły – jak wspominają świadkowie - niewyobrażalne rzezie i tragedie. Na innych terenach zdobywanych przez Sowietów nie występowały one już w takiej skali. Na granicy Prus Stalin kazał umieścić tabliczki: "Tu zaczyna się Germania". Był to sygnał, że jest to kraj wroga i wszystko jest dozwolone, z pominięciem jakiejkolwiek etyki wojennej.
Przez 2 czy 3 tygodnie panowało na tych terenach absolutne bezprawie. Bezpośrednio po wkroczeniu Rosjan niemal każda spotkana kobieta była gwałcona. Często nie wystarczało to napastnikom. Oprócz gwałtu, rozebrana i zgwałcona niewinna kobieta, bywała przywiązywana do samochodu za nogę i ciągnięta po ulicach miasta. Powszechne było nabijanie kobiet na butelki czy nogi od krzesła. Następowało potem rozbijanie tych butelek w ciałach kobiet, silnym kopnięciem.
W Prusach Wschodnich obecna była 1. i 2. Armia Białoruska, składająca się głównie z żołnierzy pochodzących z Azji. Świadkowie mówią, że większość z nich stanowili żołnierze skośnoocy, a jedynie oficerowie byli Rosjanami. Reszta to kompletna dzicz. „Liczbę brutalnie zamordowanych, bez żadnego uzasadnienia cywilnych ofiar ocenia się tu na dziesiątki tysięcy” – dodaje ks. Lucjan Świto, delegat arcybiskupa warmińskiego w procesie beatyfikacyjnym (…)
Większość spośród ofiar komunizmu - które są przedmiotem procesu beatyfikacyjnego – stanowi 28 księży. Jest też kilka osób świeckich. Księża ci - jak kapitan na statku - schodzili ostatni. Nie opuszczali parafii dopóki znajdowali się tam wierni. Za to właśnie zostali zamordowani. Większość spośród 28 kapłanów została po prostu zastrzelona przez Sowietów na stopniach kościoła czy na plebanii. Pięciu z nich oddało życie w łagrach na Syberii. Oddali życie w trosce o swoich wiernych i dlatego uznani zostali za męczenników.
Są to księża narodowości polskiej i niemieckiej. Wszyscy uważali się za Warmiaków. Paradoks polega na tym, że niektórzy spośród tych kapłanów byli podczas wojny prześladowani przez hitlerowców za to, że głosili kazania po polsku. Po wejściu Armii Czerwonej zostali zamordowani jako Niemcy” – dodaje ks. Świt.
Jeśli chodzi o osoby świeckie, są to w większości kobiety. Była to w przeważającej większości śmierć w obronie czystości, dziewiczej lub małżeńskiej. Można to uznać za śmierć męczeńską w obronie zasad wyznawanej wiary. Część tych kobiet nie została zgwałcona lecz zastrzelona, gdyż próbowały się bronić. Jedną z nich była Cecylia Grabosz, żona i matka dwójki dzieci. Została zamordowana, kiedy żołnierze sowieccy przybyli do jej domu, aby ją zabrać do swej siedziby, szukając uciech na zimowe wieczory. Cecylia nie chciała pojechać, stawiła opór i została zastrzelona trzymając dziecko na ręku.
„Kobiety, które stawiały słabszy opór przed gwałtem, często ocalały, natomiast ginęły te, które się broniły do końca. Stąd ten motyw męczeństwa w obronie czystości, gdyż można było uratować swoje życie” – wyjaśnia ks. Świto.
Siostrą zakonną, która znalazła się w gronie męczeńskich Sług Bożych, jest Teodora Marianna Witkowska ze Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek. Oddała życie w obronie czystości swojej współsiostry Amabilis. Kiedy 24 stycznia 1945 r. wojska sowieckie wkroczyły do Dzierzgonia, nastał czas masowych gwałtów. W cztery dni później do Powiatowego Domu Starców, gdzie siostra Teodora wraz ze współsiostrami skryła się przed atakami czerwonogwardzistów, wtargnął żołnierz rosyjski. Chciał zabrać i zgwałcić młodą współsiostrę Amabilis. Kiedy s. Teodora zasłoniła ją swoim ciałem, padł śmiertelny strzał.
Kolejny etap procesu polega na opracowaniu dokumentacji historycznej każdej ze wspomnianych 46 osób – wyjaśnia ks. Ostrowski. Zajmuje się tym odrębna komisja historyczna, na której czele stoi ks. prof. Andrzej Kopiczko. Jego zadaniem jest odnalezienie w różnych archiwach dokumentów związanych z tymi osobami. W archiwach kościelnych są akty chrztu, zgonu czy inne dokumenty. Ks. Kopiczko przeprowadził też dokładną kwerendę w archiwum berlińskim, gdzie wywiezione zostały liczne dokumenty z dawnych Prus Wschodnich. Ponadto wszystkie te materiały muszą zostać przetłumaczone na język włoski.
Marcin Przeciszewski
info.wiara.pl