Stewardessa odebrała dziecko mamie, która dała mu klapsa. O zdarzeniu poinformowana została policja. Maluch wrócił do rodziców dopiero, gdy lekarz stwierdził, że nie jest maltretowany w domu.
Podczas lotu z Teksasu do Dallas na pokładzie samolotu linii Southwest Airlines dziecko płakało. Jego mama próbowała je uspokoić. W końcu zdenerwowana wymierzyła mu klapsa. Wtedy do akcji wkroczyła stewardessa, która zabrała dziecko rodzicom. Na lotnisku rodziną zajęła się wezwana przez załogę samolotu policja.
Funkcjonariusze przesłuchali rodziców malucha, stewardessę i świadków zajścia. Ostatecznie rodzicom nie postawiono żadnych zarzutów, ponieważ obdukcja wykazała, że dziecko nie jest przez nich maltretowane.
- Myślę, że były mocne przesłanki do tego, by stewardessa przejęła opiekę na dzieckiem - powiedział szef policji na międzynarodowym lotnisku w Albuquerque, Marshall Katz.
źródło: fronda.pl











