1. Skocz do nawigacji
  2. Skocz do treści

Witamy

„Paradoksalnie mamy tendencję by poświęcać mnóstwo czasu na zarabianie pieniędzy, prowadzenie biznesu, gonitwę za sukcesem, a zaniedbujemy to co jest naszą najcenniejszą własnością – czas na to ku czemu zostaliśmy stworzeni: wspólnotę”

- John Ortberg

Formacja

Rekolekcje wakacyjne

Raz w roku odbywają się rekolekcje formacyjne I, II i III stopnia. Trwają one 7 dni od soboty do soboty, zwykle na przełomie lipca i sierpnia. Motywem przewodnim rekolekcji I stopnia jest nawrócenie, drugiego – uzdrowienie, zaś trzeciego – służba i rozpoznanie mojego miejsca w Kościele.

Świadectwa przedstawione poniżej to tylko drobny fragment z olbrzymiej ilości historii opowiedzianych przez uczestników naszych rekolekcji przez blisko 30 lat naszej działalności. Będziemy je na bieżąco przedstawiać, ale żeby dać przynajmniej posmak, co działo się w życiu rekolektantów i rekolekcjonistów przez te wszystkie lata, zachęcamy do lektury. Zaczniemy może trochę przewrotnie od świadectwa księdza rekolekcjonisty – osoby, która te rekolekcje prowadziła:

„Zawsze, kiedy prowadzi się rekolekcje, to człowiek w jakiejś mierze sam to przeżywa, i to jest chyba rzeczą normalną, i szczerze mówiąc, to taki czas rekolekcji razem z Wami, tutaj we wspólnocie. Przez ten tydzień czasu to również są rekolekcje, które sam przeżywałem, czyli jak gdybym mówił je sam do siebie, tak zresztą było. To jest piękne doświadczenie, za które chciałbym Panu Bogu podziękować, bo w życiu księdza to tak jest, że mówi się bardzo dużo, na eksport i z czasem człowiek wpada w taką rutynę, przyzwyczaja się do tego. Nie powiem, że mówi, chociaż sam tego nie czuję czy nie wierzy w to, bo to nie tak, ale czasem mówi się o tym, wiedząc, że tak jest, ale to wcale nie znaczy, że człowiek zaraz przekłada na własne życie tak dokładnie, w stu procentach. Natomiast ten czas rekolekcji we wspólnocie, te drugie rekolekcje, kiedyś dwa lata temu zdaje się były pierwsze, które miałem okazję razem z Wami spędzać, pomijając te wszelkie spotkania, katechezy i inne w tym okresie pomiędzy, czuję to właśnie jako właśnie taki czas rekolekcji, który dla mnie również ważny. Taki czas, właśnie pustyni, oddalenia się od tego, co człowiek ma, na co dzień, autentycznego pójścia na rekolekcje, które człowiek ma okazję powiedzieć, a zarazem samemu wysłuchać, bo Pan mówi do każdego z nas, bez żadnego wyjątku. I to czego doświadczałem, to bardzo mocno np. doświadczałem wspólnoty. To, że ta wspólnota jest naprawdę bardzo potrzebną wspólnota w łonie Kościoła, takie mam wrażenie. Każda osoba, każdy jest inny, każdy jakimś innym życiem osobistym żyje, rodzinnym tak samo, ale każdy z nas ma w tej wspólnocie jakieś konkretne miejsce i każdy jest potrzebny, każdy ma swoje problemy, swoje zmartwienia, swoje jakieś trudności i pewne rany. Piękną jest rzeczą, że właśnie w tej wspólnocie my wszyscy potrafimy się odnajdywać. I to właśnie czułem w tym okresie czasu, nie ma tutaj, jak św. Paweł pisał w liście do Koryntian tych rozdźwięków. Są mocni i słabi w wierze, czy też mocniejsi i słabsi, ale wszyscy stanowią autentycznie wspólnotę, tą jedną wspólnotę. To odczuwałem w ciągu tych dni i jestem za to Bogu wdzięczny właśnie, że wspólnota jest bardzo potrzebna, że nie jest to kółko wzajemnej adoracji, bo i tak czasami może się zdarzyć w różnych wspólnotach, ale jest to autentycznie wspólnota, która żyje życiem Bożym, która kroczy, upada, powstaje, i dalej kroczy, tak jak Jezus na drodze krzyżowej. Za to doświadczenie wspólnoty, takiej normalnej, a w związku z tym bardzo, bardzo potrzebnej wspólnoty w łonie Kościoła”.
Ks. Wojciech

„To zdecydowany cud, że tutaj jestem. Ten tydzień przypominał bardziej operację na żywym organizmie otwartym, bo wiele rzeczy bardzo bolało. Ale żeby zakończyć to bardziej wszystko bardziej optymistycznie, to proces uzdrowienia rozpoczął się. Tempo było tak szybkie”.
Ewa

„Na tych rekolekcjach myślę, że Pan dotknął mnie w dwóch sprawach. Jedną rzeczą jest to, że jestem utwierdzony w tym, że Pan Bóg jest bardzo cierpliwy w stosunku do mnie, że jest Bogiem łaskawym i bardzo dobrym dla mnie. Druga rzecz, że myślę, że Pan Bóg zaprosił mnie do ucztowania częstszego, rozszerzył jakby takie zaproszenie. Ja mimo to, że gdzieś bardzo dużo słuchałem i słyszałem, moim zdaniem dużo, a właśnie tutaj okazało się, że ja w wielu wypadkach mogłem podchodzić, iść do Komunii Świętej, a po prostu nie chodziłem. Myślę, że Pan Bóg już kolejny raz mnie zaprasza, żeby do Niego przychodził. I za to Mu dziękuję”.
Marek

„To nie było łatwa decyzja, żeby tu przyjechać, ale Pan Bóg jakoś tak pokierował różnymi sytuacjami, że pokazał mi, że mam jednak tutaj przyjechać. Jadąc tu nie wiedziałam, czego mam się spodziewać kompletnie. Miałam przekonanie, ze Ktoś mnie prowadzi. Nie oczekiwałam chyba aż tak wiele. Pan Bóg mi pokazał, jak jego Miłość jest wielka, przezwycięża wszystko, mój strach jest niczym w porównaniu do Bożej Miłości. Pokazał mi, że pomimo wszystko, to On umarł na krzyżu dla mnie. I On chce mi dać pełnię. Mam otwierać swoje serce Jemu i brać, brać”.
Asia

„Dla mnie był to czas powrotu do źródeł, takie miałam oczekiwania przyjeżdżając tutaj. Chciałam, dokładnie chciałam, żeby był to czas pustyni, nawet takimi słowami się wyraziłam, mówiąc komuś o swoich oczekiwaniach przed tym wyjazdem. Już na pierwszej Mszy, kiedy ksiądz powiedział dokładnie o tym, wiedziałam, że będzie to czas dla mnie i tak też było. Był to dla mnie czas takiego jednego wielkiego namiotu spotkania, za czym bardzo tęskniłam. Jest mi tu tak dobrze, że nie chce mi się wyjeżdżać”.
Teresa

„Te rekolekcje bardzo dużo mi dały, i cieszę się z tego, że tu jestem, i też dziękuję Bogu za to, gdyż ostatni czas przeżywałam coś takiego, że wszelkie katechezy, wszelkie Słowo Boże i nawet modlitwy wstawiennicze, doprowadzały do tego, że ja może nastawiałam się na ocenianie siebie poprzez pryzmat tego wszystkiego i doznałam wręcz udręczenia, takiego wręcz wyobcowania. Ciągle obwiniałam się o wszystko, zwłaszcza ze względu na swoją przeszłość, wszystko do siebie brałam i to było wręcz katowanie samej siebie. Te rekolekcje przyniosły mi właśnie odmianę, gdyż obecne katechezy, które przeżyłam pozwalały mi łamać stereotypy. Myślę, że tym razem, to, co do mnie docierało z tych katechez, to przyjmowałam to z pokojem ducha, tak jak by Pan Bóg przychodził i mnie obejmował. To było właśnie było takie piękne, już nie czułam tego, że Pan Bóg wyzwolił mnie może z tego udręczenia. Chcę powiedzieć, że właśnie podczas modlitwy wstawienniczej, pierwszy raz nie bałam się iść na tę modlitwę, a zarazem dostąpiłam takiego duchowego uśmiechu i dar śmiania się na tej modlitwie, i to było wspaniałe uczucie, po takim długim okresie tego bólu i takiego udręczenia. I właśnie za to, chciałabym podziękować Bogu”.
Agnieszka

Designed by ELEET